Kategoria: nagrodzone

13 sie

Kolejne wyróżnione zdjęcie we włoskim Iconic

To ogromnie miłe widzieć swoje prace we włoskich mediach poświęconych fotografii, szczególnie takich, które prezentują najwyższy poziom artystycznych wizji. Iconic zaszczycił mnie już kolejnym wyróżnieniem moich prac, tym razem była to magiczna sesja kobiecego aktu z piękną i pełną dziewczęcości Kariną.

Jak zwykle zdjęcia u mnie powstają tyle samo podczas fotografowania, ile podczas obróbki. Moje barwy, kolory, które są wynikami rozmyślań o obrazie, przeżycia, opowieści. Nigdy w życiu nie robię czegoś takiego, jak niektórzy fotografowie, że biorą koło kolorów i dopasowują według schematu aby uzyskać chwytliwy efekt na odbiorcy. Co jest barwami przeciwstawnymi, jaki kolor jest w triadzie, który do drugiego pasuje tak, żeby uzyskać tzw. „wow efekt”. Śmieszy mnie to, używanie koła kolorów do pracy malarskiej jest idiotyczne, tak samo, jak używanie słownika gramatycznego języka do pisania wierszy. Koło kolorów i ich zależności trzeba znać, ale chwalenie się jego wykorzystaniem by osiągnąć „wow” jest wg mnie otwartym przyznaniem się do ślepoty duszy i do mechanicznego postrzegania obrazu, czyli działania niczym sztuczna inteligencja – która ma wprogramowane zasady i według tego przetwarza świat. O całe tony lat świetlnych jest to odległe od misji, spełnianej przez dzieje przez poetów, malarzy wszelkich, którzy odchodzą zawsze zbyt prędko, niosąc duszę na ramieniu, których nigdy żadna sztuczna inteligencja nie podrobi. No chyba, że ktoś chce robić to samo co roboty, co Tomasz Pluszczyk ostatnio opisał analizując postępy sztucznej inteligencji w renderowaniu obrazów. No cóż, jak ktoś chce używać tanich chwytów do tworzenia poprawnych co najwyżej obrazów, to dlaczego nie, ja do takich osób nie należę 🙂

Zapraszam, zatrzymaj się ze mną i moją modelką, Kariną, w tym pięknym momencie kontemplacji dziewczęcego ciała i ludzikiego losu 🙂

A nawiązując do naszych rozmów w czasie sesji, gdy Karina opowiadała o Odessie i jej muzycznych tradycjach, tak mi się z tymi obrazami kojarzy nostalgiczna ta piosenka – i choć nie z Odessy, melodią i melancholią pasuje mi do tych zdjęć:

YouTube player
09 lip

Dziewczęcość moimi oczami w magazynie Iconic Artist

Kochani, długo mnie nie było. A przecież czytamy u Pliniusza: Nulla dies sine linea 🙂 Wiele rozmyślań za mną, wiele studiów malarskich i estetycznych ksiąg. Niewiele to zmieniło, gdyż najważniejsze to mistrzowska forma przekazująca tą treść, którą pragnie się wyrazić głębią ducha. WIem, że dziś powszechną jest koncepcja, że jesteśmy tylko algorytmami, zaprogramowanymi przez chemię, którą próbują odtworzyć „zawodowi macherzy od losu”, jak śpiewał Lady Punk, wraz ze swoimi korpoludkami. Głęboko sprzeciwiam się takiej wizji ludzi, choć obserwacje ludzkich zachowań często nie napawają mnie optymizmem, ciągle wierzę, że człowiek to ktoś więcej niż tylko chemiczno-psychologiczny algorytm.

Do mistrzowskiej formy ciągle dążę, a duszę noszę ciągle na ramieniu, by opowiadać to, co czuję. Jak w tym wierszu Edwarda Stachury brzydząc się teatrem obłudy i grą hipokryzji:

Edward Stachura – Życie to nie teatr

Życie to jest teatr, mówisz ciągle, opowiadasz;
Maski coraz inne, coraz mylne się nakłada;
Wszystko to zabawa, wszystko to jest jedna gra
Przy otwartych i zamkniętych drzwiach
To jest gra!

Życie to nie teatr, ja ci na to odpowiadam;
Życie to nie tylko kolorowa maskarada;
Życie tym straszniejsze i piękniejsze jest;
Wszystko przy nim blednie, blednie nawet sama śmierć!
Ty i ja – teatry to są dwa Ty i ja!

Ty – ty prawdziwej nie uronisz łzy
Ty najwyżej w górę wznosisz brwi
Nawet kiedy źle ci jest, to nie jest źle
Bo ty grasz!

Ja – duszę na ramieniu wiecznie mam
Cały jestem zbudowany z ran
Lecz kaleką nie ja jestem, tylko ty


Dzisiaj bankiet u artystów, ty się tam wybierasz
Gości będzie dużo, nieprzystępna tyraliera
Flirt i alkohole, może tańce będą też,
Drzwi otwarte zamkną potem się
No i cześć!

Wpadnę tam na chwilę, zanim spuchnie atmosfera
Wódki dwie wypiję, potem cicho się pozbieram
Wyjdę na ulicę, przy fontannie zmoczę łeb
Wyjdę na przestworza, przecudowny stworzę wiersz
Ty i ja – teatry to są dwa! Ty i ja!

Ty – ty prawdziwej nie uronisz łzy
Ty najwyżej w górę wznosisz brwi
I niezaraźliwy wcale jest twój śmiech
Bo ty grasz!

Ja -duszę na ramieniu ciągle mam
Cały jestem zbudowany z ran
Lecz gdy śmieje się, to w krąg się śmieje cały świat!

Ja
Duszę na ramieniu ciągle mam
Cały jestem zbudowany z ran
Lecz gdy śmieje się, to w krąg się śmieje cały świat!

Dziś dwa zdjęcia, które podbiły włoski Iconic Artist, a to tylko zapowiedź efektów współpracy z przecudną Alą 🙂 Ala, dzięki za atmosferę na sesji, za pozowanie z poświęceniem i za uśmiech. Zapraszam do oglądania 🙂

Obiecuję, że od teraz zdjęcia na blogu będą częściej 🙂

A inspiracją do tych zdjęć oprócz niebanalnej osobowości i urody Ali była ta piosenka, posłuchaj jej ze mną 🙂

YouTube player


15 wrz

Znów moje zdjęcia ze znaczkiem Vogue

Jak już wspominałem przy Liliach, dziewczęcość i portrety (akty) kobiet to moje największe inspiracje i sposób na wyrażanie swych emocji i przemyśleń. Ale nie tylko – inspiruje mnie każdy obszar sztuki i fotografii. Fotograf w takich miastach jak Kraków czy Warszawa ma do dyspozycji wiele obiektów atrakcyjnych fotograficznie. Czy nie jest jednak tak, że to właśnie miejsca nieodkryte są najlepszym sposobem na ćwiczenie oka, serca, kompozycji i języka wizualnego przekazu?

Edytorzy Vogue Italia tym razem postanowili wyróżnić moje zdjęcie pejzażu i architektury Śląska. Oczywiście nie są oni jakimś wyznacznikiem ani tego, co należy, ani co wolno w sztuce, po prostu wyróżniają zdjęcia zgodne z pewną linią estetyczną redakcji, jednak za każdym razem takie wyróżnienie jest czymś miłym. Na moim koncie w Vogue gdzie wstawiam zdjęcia nie zawierające ludzi, pojawiły się te prace:

Tradycyjnie dziękuję edytorom Vogue za wyróżnienie a Tobie dziękuję za obejrzenie moich prac i gościnę na stronie 🙂 Zapraszam na sesje w różnych miastach – jako fotograf – Kraków, Kielce, Warszawa, Katowice 🙂

17 sie

Niewinność Lilii czyli kolejne vogue italia

Moją myślą przewodnią, która przyświecała mi od zamysłu aż po realizację tego krótkiego cyklu zdjęć, był fragment twórczości Williama Butlera Yeatsa:

The innocent and the beautiful
HAve no enemy, but time

oraz fragment sonetu Edmunda Spensera:

The breasts like lilies til other leaves be shared
Her nipples like young blossomed jessamine
such fragrant flowers to give most odour’s smell
but her sweet odour did them all excel

Niewinność i jej utrata, a co za tym idzie rozważania dotyczące prawdy, miały w ikonologii i malarstwie bardzo długą listę przedstawień – nie będę tutaj opisywał wszystkiego, z czym zapoznawałem się przed stworzeniem z Modelką tych fotografii.
Dodam tylko, że chciałem tym cyklem zapytać, czym jest niewinność? Jak łączy się z młodością i cielesnością? Czy łączy się też z duchowym elementem człowieka? Czy ten duchowy element w ogóle istnieje? Jak przemija? Czym jest utrata niewinności? Czy można za niewinnością tęsknić? Wreszcie – Niewinność Lilii – chciałem nieco zagrać słowem. Czyja niewinność? Pąku kwiatu lilii, czy dziewczyny o imieniu Lilia? Lilianna?

Jak to zwykle ja i moje obrazy – rozedrgane w świetle, nieco mroczne, tajemnicze i pytające, szukające drogi…
Dziękuję modelce, Natalii za realizację mojego zamysłu 🙂

Jedno zdjęcie z tego cyklu zostało po raz kolejny wybrane przez fotoedytorów Vogue Italia 🙂

21 cze

Kolejne Vogue Italia

Lato zaczyna się pięknie, kolejny pełny dziewczęcości i delikatności portret (każdy akt jest portretem, choć nie każdy portret jest aktem 🙂 pięknej Natalii 🙂 Grazie editori, molte grazie ragazzi (no dobra, włoskim nie władam, ale piękny język, trzeba się będzie nauczyć 🙂

„Hope” – mod. Natalia

I jeszcze wcześniejszy portret, który editori Vogue również pokochali, tym razem pełna uroku Anna 🙂

Anna (mod. Anna 🙂

Letnie pozdrowienia przesyłam. Pogoda jak w słonecznej Italii 🙂 Jak dla mnie może być 🙂

14 wrz

Miłe sukcesy czyli mam i ja

Trochę długo nic nie pisałem, ale nie przez to, że zapomniałem o mojej domowej stronie, którą jako portfolio dopieściłem kolorami i cenię ją sobie najbardziej. Trochę obowiązków, trochę choroby bliskich i opieka nad nimi i zawrotu a raczej nawału różnych wydarzeń – no i wystarczyło. Od września (od dziś) mam solenne postanowienie, aby częściej tutaj bywać. Cieszę się, że mam swoje internetowe portfolio, bo to mój dom i wystawa, którą mogę Tobie pokazywać w takiej formie jak chcę i jaka mi się podoba, a nie jaką narzuca mi jedna czy druga społecznościówka. Nie mówiąc już o tym, że Fb czy Insta wprowadziły algorytmy, które bardzo źle podziałały na wyświetlenia u naprawdę dobrych fotografów. Niektórzy namawiają mnie do kontynuacji publikowania na Insta czy Fb, ale biorąc pod uwagę te głupawe algorytmy oraz ich socjotechniki stosowane przez firmę na F, jej upodobanie do usuwania treści jeśli coś nie jest zgodne z ich spojrzeniem na cokolwiek, chyba jednak całkowicie wycofam się z IG i Fb. Ale do rzeczy 🙂 Zdjęcia autorstwa Michała Seensoul we włoskim VOGUE Photography!

A więc, no dobra, a w szkole pani powtarzała, że nie zaczyna się zdania od a więc. Zatem mam i ja Złoty Graal wymarzony przez wielu fotografów, publikację w Vogue.ITALIA 🙂 A raczej w nadzorowanej przez ich fotoedytorów stronie poświęconej fotografii. Cieszę się, bardzo. Nie ukrywam, że sprawiło mi to miłą niespodziankę. Oto moje dwie świeżutkie publikacje:

Seensoul publikacja w Vogue Italia
Wyróżnione zdjęcie II Fotografia: Michał Seensoul, talent: Weronika

Jak wspominałem, to bardzo miłe niespodzianki, ale zaobserwowałem coś, co mnie zastanawia. Czy warto poświęcać swój styl i robić coś tylko by jakieś pismo czy internetowy magazyn opublikowało nasze zdjęcia? By zdobyć Graala w postaci publikacji, która u niektórych powoduje otwarcie ust i słowa „och, vogue, no to musi być dobry fotograf”? Tu przypominają mi się słowa wspaniałego fotografa i mentora, nauczyciela fotografii, Karola Krukowskiego, który powiedział kiedyś, że warto podążać za tym co się czuje i co się wie, a nie wzorować się na innych.(a jest świetnym fotografem, absolwentem studiów fotograficznych, doktorantem na Akademii Sztuk Pięknych, czyli wie, co mówi). Tylko tak można uprawiać prawdziwą sztukę. Najpierw miałem kilka dni pracy nad każdym z tych obrazów, namalowałem je światłem i w obróbce nadałem im klimat taki, jaki chciałem. A parę dni temu obrobiłem te zdjęcia specjalnie pod gust fotoedytorów Vogue. Moja dusza i emocje, które wlewam w barwy, w obraz każą mi malować inaczej. O tak:

To jest mój obraz, który, gdy na niego patrzę, wibruje kolorem, emocją, fantazją, tonalnością i symboliką, ten obraz, a nie tamte dwa zdjęcia, w ogromnym rozmiarze chcę powiesić na ścianie mojej pracowni, która, gdy będę ją kiedyś mieć, będzie tonąć w światłocieniach słońca, w poblaskach liści drzew, w cieple popołudnia a w chłodzie fioletowawych błękitów o poranku czy z wieczora. Jak widzisz, mój obraz jest zupełnie inny niż to zdjęcie, które spodobało się redaktorom fotograficznym Vogue.IT. Myślę, że najważniejsza w fotografii jest dusza i jak mówi Karol – najważniejsze by inspirować się tym co nam w sercu gra, a nie aktualnie panującym trendem w tej czy innej redakcji. Jestem pewny swoich barw i fajnie byłoby porozmawiać z tymi fotoedytorami, dlaczego taki a nie inny sposób obróbki im się podoba. Oczywiście, jest wielu wspaniałych fotografów, których prace się na stronach Vogue.italia pojawiają i warto je znać – ale wtedy pojawia się pułapka tego, że nie pójdziemy za głosem serca, tylko zaczniemy naśladować innych. Jest trochę ciekawych zdjęć na stronach Vogue Italia w dziale fotografia. Ale czy warto robić wszystko łącznie z rezygnacją ze swego stylu, odrzucać całą wiedzę o sztuce, tylko po to by zdobyć jakiś „znaczek”? Moim zdaniem nie.

Podsumowując: to co sprawia, że mamy swój niepowtarzalny styl to gruntowna wiedza z malarstwa i jego historii, to samo z fotografią, oraz praca – analiza swoich barw, kadrów, obróbki, a przede wszystkim serce i emocje, wrażliwość w życiu i to jak patrzymy na świat. Podążanie za głosem serca uważam za niezbędne w fotografii, malarstwie, poezji czy jakiejkolwiek dziedzinie sztuki. Chociaż wiadomo – jeśli coś robi się dla klientów – wtedy słuchamy ich wskazówek.

Z pewnością wedy znajdą się tacy, co krzykną: „tak się nie śpiewa” 🙂 Ale o tym w następnym odcinku 🙂 Już teraz zapraszam Cię na kolejny wpis, może być ciekawie 🙂

A tak poza tym jeszcze jedno wyróżnione przez Vogue zdjęcie z sesji z Panią W 🙂 tego roku:

Fotografia: Michał Seensoul, talent: Weronika

11 kw.
Looking for consolationLove for moneyLove on the morning sunHard law of gravitation

Miłe wyróżnienia moich zdjęć

Tym razem wyróżniono moje zdjęcia uliczne. Zdjęcia robione telefonem, ale wiadomo, że lustrzanki nie ma się zawsze przy sobie, a stara dobra Nokia ciągle jest ze mną – tylko po to by robić zdjęcia. Inna sprawa, że uliczne zdjęcia powstają w bardzo bliskiej relacji z drugim człowiekiem, często większy aparat niż telefon po prostu nie pozwalałby na uchwycenie tego decydującego momentu, zawstydzając ludzi. Wyróżnienia od następujących grup: @1415MobilePhotographers, @bnwmagazine oraz @grupamobilni i @newswroclaw.

Fotografia uliczna uczy spostrzegawczości, oczekiwania na decydujący moment ale także języka wizualnego. Czy język wizualny może być uniwersalny, czy dla każdego jest inny? Jedno jest pewne, każdy człowiek inaczej postrzega świat. Ale pewne rzeczy wszystkim są wspólne 😉

 

SeenSoul | Namaluję Cię światłem | Fotografia portretowa i artystyczna background image
Images are copyrighted! All rights reserved